Aktualności

CZY TO JUŻ KONIEC TRADYCYJNYCH GORZELNI ROLNICZYCH W POLSCE ?

Pod koniec 2018 r. zadawaliśmy sobie w Związku Gorzelni Polskich pytanie, czy rok ten definitywnie już przesądził o likwidacji w Polsce tradycyjnego gorzelnictwa rolniczego. Typowych , tradycyjnych gorzelni rolniczych , jakie jeszcze parę lat temu w krajobrazie wiejskim wyróżniały się charakterystycznym budynkiem z czerwonej cegły z wysokim kominem, zostało już zaledwie kilkanaście i w większości nie prowadzi się w nich już działalności. Zastąpiły je wielkie przemysłowe fabryki etanolu, w których jeszcze wykorzystuje się surowce rolnicze, ale technologia produkcji destylatu rolniczego jest już tam zupełnie inna.

Na likwidację typowych gorzelni rolniczych, produkujących rocznie średnio 1,5 mln l destylatu rolniczego, wpływały na ogół trzy podstawowe czynniki: 1. pogarszająca się opłacalność produkcji z uwagi na niskie ceny na rynku, 2. okresowy, nieraz długotrwały brak zbytu, 3. Przepisy prawa unijnego i krajowego wynikające głównie z ustawy o podatku akcyzowym, prawa wodnego i ochrony środowiska.

Szansą na przetrwanie gorzelni było włączenie jej w system produkcji energii w ramach biogazowi rolniczej, w którym wykorzystywano by wywar jako jeden z substratów. Tworzenie takich centrów energetycznych, które propagował Związek Gorzelni Polskich w kilku ubiegłych latach, został już zahamowany m.in. z powodu likwidacji samych gorzelni.

Propozycje przekwalifikowania gorzelni w destylarnie produkujące niewielkie ilości napojów spirytusowych, nie zdoła w ocenie Związku, ich uratować. Może to być traktowane jako działalność uboczna, hobbystyczna, ale z uwagi na istniejące przepisy akcyzowe, a także konkurencję na rynku alkoholi konsumpcyjnych, nie może stanowić sensownej alternatywy dla funkcji, jaką gorzelnie rolnicze dotychczas wykonywały. Niszowy charakter produkcji destylatu rolniczego już faktycznie ma miejsce.

Typowa gorzelnia rolnicza powinna przetwarzać w pierwszej kolejności uboczne produkty skrobiowe z produkcji rolnej i produkować wywar jako cenny materiał, paszowy m.in. w hodowli bydła mięsnego. Destylat rolniczy, zwany popularnie spirytusem surowym lub surówką, o mocy powyżej 90%, był dobrym surowcem do produkcji bioetanolu, czyli spirytusu odwodnionego dopóty, dopóki nie powstały w Polsce duże zakłady przemysłowe, które były w stanie sprzedawać bioetanol w cenach konkurencyjnych w stosunku do gorzelni rolniczych. Aby utrzymać się na rynku, gorzelnie zaczęły produkować destylat z pełnowartościowych surowców rolniczych, głównie żyta, pszenicy, kukurydzy i ziemniaków starając się sprostać coraz wyższym wymaganiom jakościowym odbiorców, przeważnie już zagranicznych. Koszty tych surowców, stanowiące na ogół od 50-60% kosztów całkowitych destylatu rolniczego, decydowały o ostatecznej opłacalności jego produkcji. Jeśli nawet gorzelnia funkcjonowała w obrębie dużego gospodarstwa rolnego, prowadzącego hodowlę bydła, musiała liczyć się z możliwością wyłączenia jej z produkcji w sytuacji, gdy bardziej opłacalnym rozwiązaniem była sprzedaż surowca rolnego na rynku, aniżeli przetwarzanie go na destylat rolniczy. Kilkanaście gorzelni rolniczych jeszcze utrzymywało się na rynku, ale albo zmniejszyło swoją produkcję do wręcz symbolicznej wielkości, np. z 1,5 ml l rocznie do jednej cysterny 25-30 tys. l, albo mając jeszcze zagwarantowany zbyt po względnie opłacalnej cenie, utrzymywało ją produkując ilości wynikające z konkretnego zapotrzebowania odbiorcy. Utworzyły się w ten sposób swoiste relacje lojalnościowe pomiędzy producentami wysokiej jakości destylatu rolniczego a jego odbiorcami. System ten nie jest jednak powszechny i obejmuje na dzisiaj grupę nie większą aniżeli 10-15 gorzelni rolniczych w Kraju.

Jesienią 2018 r. Związek Gorzelni Polskich usiłował zainteresować sytuacją zrzeszonych gorzelni rolniczych ministra rolnictwa i przewodniczącego sejmowej komisji rolnictwa. Wysłane propozycje spotkania w wytypowanej gorzelni rolniczej nie spotkały się z żadnym zainteresowaniem ze strony resortu rolnictwa. Związek przestał praktycznie być stroną do rozmów z władzą. Pozostaliśmy sami na tym „placu boju” i walczymy jeszcze o utrzymanie się.

Czy rok 2019 przyniesie jakieś nadzieje na zmianę sytuacji. Trudno, jak na razie, o pozytywne nastroje wśród ocalałych Gorzelników w Polsce, których kurczący się kadrowo Związek Gorzelni Polskich jeszcze reprezentuje. Przygotowany program 50 Plus zakłada wciąż uratowanie przynajmniej 50 gorzelni rolniczych w Polsce. Nie nastąpi to jednak bez bardzo konkretnej pomocy państwa, ale inicjatywa w tym względzie powinna wyjść przede wszystkim z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.


Józef Inorowicz
Biuro Zarządu
Związku Gorzelni Polskich
we Wrocławiu

1798total visits,4visits today