Aktualności

NIE BYŁ TO NAJGORSZY ROK DLA GORZELNI, ALE…

Artykuł przygotowany dla miesięcznika “Przemysł Fermentacyjny i Owocowo-Warzywny” na prośbę Pani Redaktor Naczelnej, Marii Przegalińskiej


Rok 2017 był dla gorzelni rolniczych w Polsce niewątpliwie nieco lepszym od 2016, chociaż na tej podstawie nie można jeszcze zbudować optymistycznej wizji na 2018 rok. Ilość zagrożeń dla producentów destylatu rolniczego nie zmniejszyła się, ale Gorzelnicy potrafili jeszcze sobie z nimi skutecznie radzić.

Gdy piszę tą analiz na początku lutego 2018 r.,  dostrzegam  kilka niepokojących zjawisk, które już obecnie dają o sobie znać. Po pierwsze, nastąpiło załamanie na rynku destylatu rolniczego w zakresie zapotrzebowania na ten surowiec. Zwykle w tym okresie było ono jeszcze wysokie i gorzelnie pracowały „pełną parą”. Przerwy remontowe przypadały na ogół na początek lata. Tymczasem teraz już w styczniu skończył się dobry okres w skupie destylatu rolniczego, który trwał praktycznie nieprzerwanie przez cały 2017 rok.

Wprawdzie cena nadal nie była atrakcyjna, ale duża dywersyfikacja odbiorców dawała szanse na utrzymanie opłacalności produkcji. Chociaż ceny były nadal niskie, bo oscylowały wokół średniej 2,45-2,50 zł/l, to jednak zdarzały się przypadki, że odbiorca był w stanie za dobry alkohol etylowy z ziemniaków zapłacić nawet ponad 3,00 zl/l. Tylko, że niewiele gorzelni mogło skorzystać z takiej szansy.

Najważniejsze jednak jest to, że w 2017 r. nadal udało się utrzymać w ruchu jeszcze ok. 60 gorzelni rolniczych w Polsce, chociaż w tym czasie wyrosła przemysłowa konkurencja, a także odczuwało się silne oddziaływanie jednolitego rynku Unii Europejskiej. Polska, co prawda, zajmuje pierwsze miejsce w UE w dziedzinie produkcji wódki, ale nie oznacza to, że wszystkie wódki produkowane są wyłącznie na bazie alkoholu etylowego pochodzącego z polskich typowych gorzelni rolniczych.

Dlaczego Związek Gorzelni Polskich zawsze i wszędzie podkreśla, że jego podstawowym celem działania jest reprezentowanie i obrona interesów gorzelni rolniczych, a nie przemysłowych. Te ostatnie , jako wielkie fabryki etanolu, stanowią faktycznie realne zagrożenie dla fizycznego bytu gorzelni rolniczych, o czym mogliśmy się w ostatnich latach naocznie przekona obserwując działalność takiego „giganta” jak Zakład Produkcji Etanolu w Goświnowicach w woj. opolskim ( na terenie woj. opolskiego o silnie rozwiniętym rolnictwie nie ma już ani jednej czynnej gorzelni rolniczej). Kiedy wskazujemy władzom na różnorodne problemy polskiego gorzelnictwa rolniczego, słyszymy na ogół w odpowiedzi, że przecież produkcja alkoholu etylowego w Polsce rośnie pomimo ubywających corocznie typowych gorzelni rolniczych. To prawda, ale ten alkohol etylowy, poza faktem, że pochodzi jeszcze z przerobu surowców rolniczych (głównie ziarna kukurydzy) , nie ma już wiele wspólnego z szeroko rozumianym rolnictwem, za które odpowiada polityka rolna i resort rolnictwa.

Gorzelnie, którym udało się jeszcze utrzymać na rynku w 2017 r. wskazywały na różne motywacje, wśród których dominowała opinia, że są to już ostatnie lata ich działalności, gdyż nie ma następców, a opłacalności już od dawna nie było. Utrzymujący „na silę” produkcję alkoholu etylowego najczęściej wpadają w kłopoty finansowe, nie regulują terminowo swoich zobowiązań, powstają różnorodne zatory finansowe, które ostatecznie doprowadzają do klasycznego ekonomicznego bankructwa, albo też, jeśli decyzja podjęta jest w porę , do niedopuszczenia do strat i zakończenia produkcji.

W ostatnich latach upowszechnia się idea modernizacji nieczynnych gorzelni na małe destylarnie do produkcji okowit owocowych. Co prawda, w ocenie ZGP, nie uratuje to gorzelnictwa rolniczego, ale może przynieść bardzo ciekawe efekty w dziedzinie uzupełnienie oferty rynkowej napojów alkoholowych. Niektóre gorzelnie myślą także o produkcji   na bazie rektyfikatu z destylatu rolniczego regionalnych wódek i nalewek.

Ciekawe inicjatywy w dziedzinie destylarni okowit przejawiał w 2017 r. Pan Jerzy Pińczuk z miejscowości Długie w woj. podkarpackim, który wraz synem Grzegorzem przeprowadził modernizację nieczynnej od lat gorzelni rolniczej w „Podkarpacką Destylarnię Okowity”. Propaguje on ideę małych destylarni produkujących okowitę z ziemniaków, buraków cukrowych, zboża oraz owoców, które mogłyby od razu prowadzić sprzedaż gotowych wyrobów . Uzasadnia, że z okowit można produkować prawdziwe nalewki w odróżnieniu od nalewek na bazie alkoholu etylowego absolutnego. Swoje idee przekazał w końcu ub. roku na posiedzeniu sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Znaczne osiągnięcia w dziedzinie wysokiej jakości destylatu rolniczego z odmian pszenic bieszczadzkich odnotował Pan Łukasz Karmowski z Gorzelni Rolniczej w Radziczu w woj. kujawsko-pomorskim, spełniając bardzo wysokie wymagania jakościowe odbiorcy.

Gorzelnie rolnicze coraz częściej sięgały po przerób surowców odpadowych. Pozwala to zmniejszać koszty, ale też wpisuje się w szeroko rozumianą potrzebę ochrony środowiska.

W tym jednak zagadnieniu pojawia się potrzeba posiadania przez gorzelnie certyfikatów związanych z realizacją rozporządzeń unijnych wynikających z zasady kryterium zrównoważonego rozwoju (KZR).

W październiku 2017 r. Związek Gorzelni Polskich zorganizował w Ostrzeszowie w woj. wielkopolskim Zjazd-Spotkanie Gorzelników, w trakcie którego dokonano oceny sytuacji na rynku destylatu rolniczego oraz określono cele i zadania dla Związku, który z uwagi na kurcząca się bazę kadrową Członków sam przeżywa trudności w utrzymaniu dotychczasowej struktury.

Czego jednak obawiamy się najbardziej? Ograniczenia zapotrzebowania na destylat rolniczy, spadku cen i konkurencji ze strony „gigantów” przemysłowych. Tej konkurencji, bez osłonowej polityki ze strony rządu, gorzelnie rolnicze w Polsce nie wytrzymają.

Może należałoby powrócić do tradycji sprzed 1939 roku, gdy wybrane gorzelnie miały zezwolenie na produkcję okowit, którą to ideę upowszechnia obecnie Pan Jerzy Pińczuk.

Proponuje on aby Minister Finansów obniżył akcyzę o 50 % dla małych gorzelni produkujących do 1.000 dcm³ okowity rocznie i gorzelniom rolniczym produkującym do 10.000 dm³ 100 % alkoholu do 10 euro za 1 dcm³.

Zauważalny już w styczniu 2018 r. spadek zapotrzebowania na destylat rolniczy może spowodować spadek ceny do poziomu ok. 2,00 zł/l. Gorzelnicy mają jednak nadzieję, że jest to okres przejściowy, gdyż docierają sygnały z Europy Zachodniej, że występuje tam znaczne zapotrzebowanie na destylat rolniczy. Stanowi to szansę dla ocalałych jeszcze z „pogromu” ostatnich gorzelni rolniczych w Polsce.

Związek Gorzelni Polskich nieprzerwanie liczy na życzliwość Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, że dostrzeże w gorzelniach rolniczych niezbędny element w kształtowaniu racjonalnej polityki rolnej i uruchomi administracyjne, prawne mechanizmy ochronne przed konkurencją „gigantów” przemysłowych.

Biuro Zarządu
Związku Gorzelni   Polskich we Wrocławiu

mgr inż. rol. Józef Inorowicz

Wrocław, dnia 7 luty 2018 r.

 

7785total visits,6visits today