Get Adobe Flash player
Ważne informacje
powered by negetics
Szukaj ogłoszenia
Licznik odwiedzin
Dzisiaj168
Wczoraj363
Wszystkie odwiedziny29620
Start


2011 – gorzelnie rolnicze broniły się nadal

Józef Inorowicz, doradca Prezesa Zarządu Związku Gorzelni Polskich
Artykuł ukaże się w najblizszym numerze miesięcznika "Przemysł Fermentacyjny i Owocowo Warzywny". 


Rok 2011 w gorzelnictwie rolniczym to kontynuacja taktyki obrony przed likwidacją. Nadal nie sprzyjała mu polityka gospodarcza państwa, rozregulowany i nie kontrolowany rynek obrotu alkoholem etylowym, a nawet polityka UE w wydaniu decyzji Komisji Europejskiej.

Ponad 80 czynnych wciąż gorzelni rolniczych w Polsce dokonało w końcu 2010 r. bardzo kosztownej rejestracji w Europejskiej Agencji Chemikaliów w Helsinkach wg unijnego Rozporządzenia REACH, etanolu jako substancji chemicznej uznanej za szkodliwą dla zdrowia ludzi i zwierząt oraz środowiska; wymóg ten dotyczył jednak tylko etanolu przeznaczonego na cele paliwowe, a akurat z tego rynku, czyli rynku biokomponentów, gorzelnie rolnicze w 2011 r. były skutecznie wypierane przez przemysłowe  fabryki etanolu, z  Zakładem Produkcji Etanolu „Bioagra” w Goświnowicach k. Nysy w woj. opolskim. Rząd wie, że małe i średnie gorzelnie rolnicze nie mają szans konkurować z dużymi fabrykami, ale nie zrobił niczego, co uchroniłoby je przed skutkami tej konkurencji. Przestaliśmy się już nawet zajmować ustaleniami dot. Narodowego Celu Wskaźnikowego (NCW), gdyż okazało się, że rafineriom gorzelnie już nie są potrzebne. Wystarczy im jedna fabryka, która produkuje rocznie 140 mln l etanolu i w pełni pokrywa ich zapotrzebowanie na bioetanol, jako biokomponent.

Na rynek polski nadal trafiał alkohol etylowy z przemytu, co wiadome było urzędom celnym, ale z różnych względów przymykano oko na ten import. Etanol sprowadzany z Ukrainy i przechodzący przez Urząd Celny w Przemyślu, zwalniany zgodnie z ustawą o podatku akcyzowym z akcyzy, naraził Skarb Państwa na straty szacowane na 3 mld zł. A to tylko jeden z przykładów, który w części samym celnikom udało się wyłapać. Ile takich przypadków było gdzie indziej, trudno ocenić. Związek Gorzelni Polskich, broniący interesów rodzimych gorzelni, nigdy nie miał możliwości ujawniania nieprawidłowości w obrocie etanolem na terenie kraju. Z jakichś jednak źródeł nasze (niestety, już zagraniczne) „Polmosy” zdobywały tani etanol do produkcji wódek. Dlatego dawne „Polmosy” dawały naszym rodzimym producentom etanolu do zrozumienia, że jeśli nie zgodzą się na bardzo niskie ceny spirytusu, najczęściej poniżej jego kosztów produkcji, nie będą w ogóle zainteresowane jego zakupem. W takiej sytuacji gorzelnicy zmuszeni byli sprzedawać spirytus, aby uniknąć zatrzymania produkcji na okres powyżej 3 miesięcy, gdyż wówczas zmuszeni byliby do odtwarzania skomplikowanej procedury biurokratycznej związanej z uzyskaniem zezwolenia na prowadzenie produkcji w składzie podatkowym.

W 2011 r. ceny surowców gorzelniczych nadal były wysokie, co odzwierciedlała cena żyta oscylująca nieprzerwanie wokół 700 zł/t. Aby uzyskać opłacalność produkcji etanolu z żyta, jego cena musiałaby wynosić co najmniej 4,00 zł/l, gdy tymczasem producenci wódek proponowali co najwyżej  od 2,60-2,90 zł/l. Na wysokim poziomie utrzymywały się też koszty energii, stanowiące od 20-25% całkowitych kosztów produkcji.

ZGP nieprzerwanie poszukiwał rozwiązań, które w obecnej nieprzyjaznej gorzelniom sytuacji pozwoliłyby znaleźć z niej racjonalne i przede wszystkim perspektywiczne wyjście. Zorganizowane w ub.r.: w kwietniu w Warszawie Konferencja Naukowo-Techniczna oraz Ogólnopolskie Forum Gorzelników w listopadzie 2011 r. w Sośnicowicach wskazały na konieczność poszukiwania rozwiązań, które uchroniłyby przynajmniej niektóre gorzelnie przed likwidacją. Są to tzw. centra energetyczne składające się z gorzelni i biogazowi rolniczej. W centrach tych możliwe jest zaoszczędzenie energii wykorzystywanej w gorzelni i zmniejszenie ogólnych kosztów produkcji o ok. 20%.

Związek zabiegać będzie w 2012 r., aby podobne rozwiązania, oparte na wykorzystywaniu spirytusu z lokalnych gorzelni, stały się podstawą do tworzenia zakładów produkcji nalewek regionalnych, nawiązujących do wielowiekowych tradycji tych regionów. Chcemy, aby wzorem winiarzy, obowiązywała w Polsce ustawa dająca małym i średnim gorzelniom rolniczym możliwość produkcji nalewek. Byłaby to konkurencja wobec niepolskich już „Polmosów”. Czy jednak dla takich inicjatyw Związek znajdzie życzliwość w resorcie rolnictwa?

Gorzelnie rolnicze w Polsce nieprzerwanie znajdują się w sytuacji przypominającej „oblężenie twierdzy”. Ci, którzy chcieliby ją zdobyć, nie mają jeszcze wystarczającej siły i środków, zaś oblężeni wciąż mają wystarczająco determinacji, aby skutecznie bronić się wierząc, że w końcu zwycięży rozsądek ze strony władz odpowiedzialnych za gospodarkę kraju i gorzelnictwo rolnicze nie zostanie skazane na likwidację, ale wręcz przeciwnie, zostanie uznane za strategiczny dział przemysłu rolno-spożywczego o bardzo ważnych do spełnienia funkcjach w zakresie produkcji etanolu, oraz za ważny czynnik tworzącego się lobby odnawialnej energetyki. Takie też są obecnie tendencje w polityce UE. I to przede wszystkim napawa nas optymizmem na progu 2012 r.

 

Komentarze 

 
0 #1 Grzegorz 2012-02-20 10:05
Jak widać, sytuacja gorzelni ciągle się pogarsza, ciężko mówić o jakiejkolwiek stabilizacji, która mogłaby być pierwszym krokiem do poprawy sytuacji...
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież